Na wzgórzach Alzacji



Historia rozpoczęła się w Innenheim w samym sercu tej pięknej krainy. Można powiedzieć, że poznałem Cię właśnie tam patrząc w oddali na wzgórza Alzacji które Ci pokazałem idąc Route de Barr która krzyżowała się z Rue des Vosges.  Nie wiedzieć czemu serce zaczęło bić szybciej choć wcale nie powinno. Wtedy chwilę rozmawialiśmy ale to jest jedna z tych chwil do których wracam z sentymentem. Słowa. Wszystko miało w sobie jakiś wspólny punkt ze słowami, obracało się wokół nich, dla nich i do nich dążyło, na nich się opierało. Stanowiły filar, fundament, rusztowanie. I właśnie gdzieś pośród tych maczkiem zasianych, gęsiego idących lub jak mrówki po niewidzialnej ścieżce na kamieniu słowach przemycone zostało zasadnicze pytanie. Rzucone przypadkiem, jak śmiech wywołany przyszłym znikąd wspomnieniem, jak kichnięcie pojawiające się szybciej, nim się je zdąży powstrzymać.
Oni kochali słowa i kochają je nadal. Pasjonowali się nimi i tworzyli kolekcje. Tonęli w słowach, zaczerpując oddech tylko w chwilach poświęconych na słuchanie. To pytanie, jak ostatni błysk żarówki przed spaleniem, zjawiło się, a wyglądało na całkiem niewinne. Było różą, młodą, bezbronną, ale już poświęcającą większość energii na wytworzenie kolców. Gdy ktoś kompletnie zawróci Ci w głowie, to dostrzegasz piękno nawet w tym, w jaki sposób mruga lub oblizuje wargi. Zupełny brak krytycznego punktu widzenia potrafi doprowadzić człowieka do szaleństwa. Chcę być szalony. Tak bardzo chcę być szalony dla niej. Ulegać tym typowym dla niej uśmiechem, dziecięcym i beztroskim, jednak wciąż inteligenta. Znów wierzyłem, że kiedyś powiem jej o każdym z tych dni naprawdę, nie tylko wieczorem, po cichu, do jej wyimaginowanego obrazu w głębi psychiki. Chciała być jak morze. Mieć siłę, by rozbijać wszystkie statki, jakie stanęłyby na jej drodze. Godzić w sobie nieposkromioną naturę oraz stoicki spokój. Być wierną sobie, swoim emocjom. Najbardziej jednak chciała się nie bać. Jednak NIKT nie potrafi Cię wygnać.Wracasz, a widok Twój znajomy bardziej niż własny uśmiech widziany w cudzych oczach. Wracasz, a ja mimowolnie otwieram ramiona. Tak zachłannie pragnę Twojej bliskości, tak nienormalnie chcę Twojego dotyku.Żaden kosmetyk nie jest w stanie sprawić, aby kobieta poczuła się tak piękna, jak czuje się, gdy jest kochana. Niestety nie każdy mężczyzna wie o tym. To samo działa w dwie strony. Na pewno nie mógł bym zapomnieć o spacerze przez Strasburg i płynięcia kapsuła. Byłaś wtedy taka radosna. Niestety nic nie trwa wiecznie.

 
                                                                                                                                                                    "Ona pragnie tego, co niewielu potrafi dać. Pragnie rzeczy prostych. Mało kto potrafi jeszcze robić to co proste. Chce jeść kanapki z topionym serem, moczone w keczupie i podane na papierowym talerzyku, a nie obiad w luksusowej
restauracji. Chce siedzieć na plaży o zachodzie słońca, a nie spędzać urlop w egzotycznych krajach. Otrzymywać skreśloną własnoręcznie kartkę z napisem zależy mi na Tobie, zamiast jubilerskiego cacka kupionego przed trzema laty. Chce, abyś ją uczesał, nie posyłał na cały dzień do salonu piękności." ~ J. Carroll








Na początku nie było nocy w której bym o Tobie nie myślał i jak wielu nie układał bym scenariuszy.
Do dziś w mojej głowie siedzi spacer po miasteczku Obernai gdzie pogoda była tak okropna a Ty nawet w taki ponury dzień potrafiłaś być tym promyczkiem słońca.
Często wracają do mnie wspomnienia. Wiem, bywało różnie, paskudnie i cudnie i nikt nie wie co będzie z jutrem, lecz później nie umknę tym pięknym chwilom, co zmieniły mnie na amen jestem lepszym człowiekiem, choć nie idzie zgodnie z planem.  Żyj spokojnie, niech Ci się wiedzie, i nie rozmawiajmy już dziś, bo nie wiem co mam powiedzieć, zadzwoń do mnie za kilka lat. Jestem rozchwianym emocjonalnie typem, co ciągle uciekał\ przed powagą w świat liter. Świat to inaczej wielki bankiet, coś jak dobry "balet", ale my w tym życiu nie zatańczymy wcale, choćby jedno z nas prosiło drugie, nie ma szans. Choć drugie odmówi z trudem. 
Każde z nas musi pójść inną drogą i żyć osobno, nie możemy żyć ze sobą za kilka lat mi powiesz, że u Ciebie wszystko spoko będzie tak, ja wierzę w to głęboko.Przerasta mnie uczucie przepełnienia. Za dużo we mnie emocji, za mało zrozumienia ze strony innych. Dawno nie było aż tak źle. Ale, przyznajcie, udaję perfekcyjnie. Nikt, NIKT się nie poznał, nikt nie zauważył. To dobrze. To genialnie, bardzo mi na rękę. Gra będzie trwać nadal. Nie wyłamię się ze swojej roli. Dlaczego? Hm... Bo... tak trzeba? Bo nie lubię, gdy ktoś namolnie próbuje wyciągnąć ze mnie jakieś informacje, typu "co się stało"...? Tak, chyba dlatego. Zazwyczaj po prostu podchodzą do mnie nieodpowiednie osoby. Albo i nie podchodzą wcale. Każdy ma swoje własne życie, a w nim swoje problemy. Dla tego nie ma się nad czym rozwodzić. Tylko brać się w garść i mieć się na baczności.
Wybacz, najmilsza. Nie słuchaj mnie. Wiesz, kim dla mnie jesteś. Ukojeniem. Przy Tobie nie muszę niczego udawać. Zagram swą rolę do końca. A ty, wieczna dublerko, podpowiadaj mi, co robić. Podaj rękę, gdy niewierni Tomasze podstawią mi nogi. Zniszcz to, co utrudni mi drogę. Tobie dziś zaufałam.







Komentarze

  1. Świetna Historia. Ciekawy post ;p https://todoynadakarolina.blogspot.com/?m=1 Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rain in me

Make me feel

Zaloty