Rain in me
"Czuję twoją dłoń na moim ramieniu. Nadajesz moim krokom sens. One są jeszcze niepewne, koślawe. Nie śmiejesz się z tego. Pamiętasz, jak jeszcze niedawno leżałem na ziemi, zakrwawiony, obłocony, pusty. Zatrzymałaś się obok. Poczekałaś, aż wstanę. Powoli i w ciszy. Inaczej niż świat by nam kazał. I możesz mówić, że to nic takiego. Masz rację, to nie jest "nic takiego". To coś takiego. Nazwałem to poświęceniem. Naucz mnie tego. Zmyj ten egoizm. Chcę być choć trochę człowiekiem... "
Czasami, masz tylko wrażenie pozornej ciszy i spokoju. W Twoim wnętrzu przepycha się dziesiątki uczuć. Sam w tym amoku nie wiesz co z nimi zrobić a wszelakie scenariusze tlą się jeszcze na zgliszczach naszych przeżyć. Ogrzewam dłonie o dym niespełnionych wizji, czernieją od okruchów popiołu. Wzbija się górę złomowisko zmarnowanych słów, nadwyrężających niepotrzebnie mięśni twarzy, niebędących nigdy wartych wypowiedzenia. Drapię się po nosie. Najważniejsze to określić się, dokąd wyruszasz. Stawiam nogę nad wyimaginowaną przepaścią i przenoszę na ciężar ciała na nią. Chcę tylko sprawdzić. Kto pierwszy? Kto jak desperat rzuci się za mną, a kto pobiegnie w dół, by mnie złapać. To nie jest szybowanie linearne. Miotam się w powietrzu i chwytam niewidzialnych sznurów. Spadam jak ptak z utraconą zdolnością do lotu, z wyrwanymi piórami, z chęciami, ale bez szans. Z nadzieją, lecz bez odwagi.
Boję się. Po prostu.
Gdziekolwiek i kiedykolwiek będziemy bez względu na stopień cierpienia będziemy czuć to dziwne kłucie w sercu. Zawsze wydaje się nam, iż jesteśmy głęboko, dopóki nie wykopiemy się głębiej. Dziwię się już w sumie samemu sobie, nie mogę zrozumieć pewnych odruchów i reakcji zachodzących w poplątanym mózgu, i czerwonych rwących żyłach. Jest nadwrażliwcem?
Przychodzi moment kiedy nie ma się ochoty na imprezowanie i szaleństwa. Kiedy bardziej niż zabawa bawi spędzanie czasu z bliską osobą. Jakby ktoś zadał mi pytanie o miłości, to bym odpowiedział, że miłości nie idzie opisać zwykłymi słowami bo ją trzeba poczuć, nie które słabną, gasną z biegiem czasu, a inne trwają w najlepsze, budowana zgoda, umacniana wspólnymi marzeniami i planami, które zaczynają się Nam spełniać. Mogę rozpisać plan jak mamy dalej żyć, ale zamknijmy na chwilę oczy i nie myślmy o tym czy boimy się, czy też nie. Mamy siebie, mamy tak wiele. Mamy to szczęście, że mamy siebie. Każdy w swoim życiu dorasta, lecz kiedy mieć pewność, że jest się dorosłym? Dorosłym się jest wtedy kiedy umie się czuć, kiedy potrafi się kłócić i wybaczać. A kiedy się robi pierwsze kroki do wspólnego życia to jest potwierdzenie na swą dojrzałość psychiczną. To co między Nami jest najważniejsze. Ty jesteś mym dachem i niebem i więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Pozostanę tu przy Tobie, dopóki przychodzić będziesz na brzeg tej rzeki. A gdy pójdziesz pać, ułożę się do snu u drzwi Twojego pokoju. A kiedy odejdziesz, podążę Twoim śladem. Aż wiesz mi: Zostaw mnie!, a wtedy odejdę. Lecz do końca moich dni nie przestanę nosić Cię wewnątrz siebie.
Czerpie inspiracje z tego, co ją otacza. Wszystko ma przecież swój początek. Bez odpowiednich podstaw nie byłoby niczego.
A więc siła to swego rodzaju kontrola - nad sobą, nad własnym życiem. Wszelkie kłótnie wynikają zazwyczaj z braku ogłady nad swoimi myślami. Coraz częściej to porywcze emocje rządzą nami,a nie my nimi. Ktoś kiedyś powiedział mi, że zasadniczą cechą ludzi wrażliwych jest ich uległość. Tacy ludzie obierają sobie za władcę nie Boga, a to, co czują. To ich trzyma. Są uwięzieni sami w sobie. Nie mają kontroli. Są słabi. Dziś rozumiem to bardziej, niż kiedykolwiek.




Komentarze
Prześlij komentarz