Była chłodna.
Autoagresja to dla wielu nieznane pojęcie. Ale tylko jako pojęcie. Są to bowiem działania mające na celu spowodowanie sobie psychicznej albo fizycznej szkody. Istnieją jej różne skutki: te najbardziej drastyczne to m.in. samookaleczanie i samooskarżanie. Brzmi już trochę bardziej znajomo, prawda?
Dla mnie osobiście, jako dla 18-latka, jest to zabijanie swojej psychiki oraz samego siebie na raty. Nieraz dotąd, póki nie dojdzie do najgorszego. Osobiście nie mam problemów z autoagresją, lecz znam kilku ludzi, którzy cierpią na tę "dolegliwość". Ciężka sprawa. Nie skończysz z tym z dnia na dzień tak samo jak alkoholik nie skończy z dnia na dzień z piciem wódy , a palacz z palenia fajek. Podejmowanie prób skończenia z tym od razu spełzną na niczym, nic tym się nie osiągnie. Przeciwnie, po jakimś czasie może być jeszcze gorzej. Do świadomości człowieka musi chyba dotrzeć to, że zawsze jest jeszcze jedno wyjście, lepsze rozwiązanie. Bądźmy szczerzy: żyletka nie rozwiązuje problemów, tylko je pogłębia. Jeden ze znajomych – psychiatra – podsunął kiedyś swojej pacjentce pomysł: zrobić listę priorytetów, którymi będzie się kierowała i zakoduje w głowie, aby nie zależnie od huśtawek nastroju nie popaść w obłęd, lecz mieć punkt zaczepienia. Bo właśnie wtedy, kiedy go nie mamy jest znacznie trudniej i wtedy zaczyna się "jazda". To brak takich priorytetów powoduje zgubne myśli, „cięcie się” itp. Czasami mam wrażenie ,że takie osoby czekają na "cud". Z jednej strony chcą wyjść z tego, z drugiej zaś coś im nie pozwala. Niestety tak jak pisałem wcześniej: im dłużej siedzisz w swoich problemach przez które cierpisz, tym większego wysiłku będzie wymagało wyjście z "tego". Ucieczka nic nie daje, a jeśli już to tylko na "jakiś" czas. W tym czasie ryzyko wzrasta. Pewna bardzo mądra osoba powiedziała mi kiedyś ,że "najgorsze jest przyzwyczaić się do bólu". Wraz ze wzrostem ryzyka wzrasta prawdopodobieństwo zrobienia sobie poważnej krzywdy.
Co daje samo okaleczenie? Czy kiedy się zgnoisz będzie "Ci" lepiej ?
Potrzebujesz tego ? Chcesz się ukarać ? Za co ?
Czasami się układało. Bywało lepiej, ale też i gorzej. I wtedy zwykle kończyło się tak samo…
Coś pcha tych ludzi do takiego czynu. Bezradność? Może czasem rozgłos? Jest mi strasznie trudno przyglądać się biernie czemuś takiemu. Ludzie którzy mnie znają wiedzą ,że jestem porypaną personą i czasami pakuję się tam, gdzie nie powinienem. Wiem jedno: kiedy ktoś bierze żyletkę do ręki, to daje to tylko chwilową ulgę i jeszcze większy dół później. Więc po co się chlastać ? Są lepsze , mniej bolesne rozwiązania. Ktoś ma piwo , ktoś inny szlugi a ktoś żyletkę. Lecz w dalszym ciągu nie wiem po co masakrować i kaleczyć własne ciało. Jedno jest pewne , nie potrafię przyglądać się z boku kiedy coś takiego się dzieje.
Ludziom którzy to czytają , znają ludzi z takimi problemami lub sami w tym siedzą:
Najważniejszą rzeczą jest odnalezienie w kimś oparcia, odsunięcie od siebie myśli które mogą mieć poważny wpływ na poprawne funkcjonowanie. Znajdźcie coś, co będzie waszą pasją, hobby. Najgorszym błędem jest tkwić w bólu.
Musicie otworzyć się na to co was nurtuje , nie bójcie się pójść na terapię lub do psychologa. TO na prawdę pomaga i może uchronić was od realnej utraty życia poprzez głupi błąd.
Apel do rodziców czytających ten wpis:
Spędzajcie ze swoimi pociechami jak najwięcej czasu, rozmawiajcie i co najważniejsze: nie bójcie się okazywać uczuć. Wtedy dziecko ma pewność ,że jest ważne dla kogoś i najpewniej nie posunie się do drastycznych środków aby zwrócić na siebie uwagę. Nastolatki które zaczęły to robić, nie wiedziały jakie to poniesie za sobą konsekwencje a rodzicie się nie interesowali. Wtedy kiedy oni oglądali telewizję, ich syn / córka za ścianą się okaleczali.
Kilka słów na zakończenie: nie napisałem tego tylko dla siebie , ale też ku przestrodze czytających. Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na poważny problem dotykający nastolatków oraz ich rodziny. Nie nakazuję niczego. Są to po prostu moje przemyślenia na dany temat oraz czysta obserwacja. Zachęcam do dyskusji.
Pozdrawiam
Kamil ;)

Jak dla mnie , to okaleczają się ludzie , ktorzy maja słabą psychikę.
OdpowiedzUsuńwww.origami-pasja.blogspot.com
Ewo , to tylko Twoje zdanie. Znasz kogoś ze swojego środowiska kto miał z takim działaniem styczność ?
OdpowiedzUsuńZacznę od tego, że mam 18 lat, z autoagresją borykam się od 4 lat.
OdpowiedzUsuńChoruję na depresję, regularnie uczęszczam na terapię, biorę leki.
Na początku robilam to, bo pomagało i tłumiło to, co działo się wewnątrz mnie. Teraz jest inaczej, jestem uzależniona i cięcie się nie przynosi mi ukojenia. Kiedy tego nie robię czuję się pusta, chociaż wiem jak bardzo niedorzecznie to brzmi.
Nie jestem słaba, chociaż tak mogłoby się wydawać. Cięcie się nie ma nic wspólnego ze słabością. Czuję się mocna bo walczę, mimotego, że tyle razy chcialam się zabić.
Droga Niepoczytalna :)
UsuńDoskonale wiem ,że mogę się mylić zresztą jak każdy. Ludzie są różni tak jak wiele jest historii tychże ludzi, w moim wpisie też mogły wkraść się pewnie nie dociągnięcia albo źle sprecyzowane zdanie. Aczkolwiek jak dotąd spotykałem na swojej drodze różnych ludzi no i ich zachowanie jest jakie jest. Dziękuję ,że postanowiłaś odwiedzić mój blog , a także życzę Ci wszystkiego dobrego i powodzenia :)