Kochamy ranić.



   Powszechnie wiemy, że niezależnie od płci człowiek ma w sobie coś z bestii. Choćby nie wiem jak bardzo się starał, zawsze coś pójdzie nie tak. Jak sam tytuł mówi Kochamy ranić - ranimy słowami, ranimy czynami, ranimy wszystkim czym tylko możemy.  Nie zawsze też przewidzimy konsekwencję swoich czynów. A powszechnie wiadomo jest, że każdy czyn który popełnimy niesie za sobą jakieś konsekwencję. Chciał bym wam przedstawić w skrócie historię ( zlepki z pamiętnika połączone w krótką historyjkę ) człowieka który wiele przecierpiał w swoim życiu. Powodem tego były chore ambicje, bieda, pieniądze, brak miłości i zrozumienia. Wielu ludzi z nas nie docenia tego co ma, a niektórzy właśnie za to oddali by własne życie. Wielu nastolatków wydaje kasę na narkotyki, dzieciaki z bogatych rodzin patrzą z pogardą na biedniejszych i nie szanują pieniądza zarobionego przez ich rodziców. Nie wiedzą co to znaczy uczciwość i szczerość. Ładniejsze "dziewczyny" tworzą grupki w których wyśmiewają tych mniej zamożnych, to samo tyczy się "chłopców", którzy przez swoje ordynarne teksty i nieodpowiednie zachowanie prowokują swoich rówieśników.


    "Dużo osób przeżywało miłość. Szczęśliwą lub niespełnioną. Jednak czy przytrafia się ona każdemu? Pochodzę z biednej rodziny, mój tata nie ma wykształcenia, jeździ autobusem i tygodniami nie ma go w domu. Mama pracuje jako sprzątaczka, musi brać dodatkowe prace, żebyśmy nie głodowali. Niewielka pensja taty w całości idzie na rachunki. Jak chcę mieć jakieś pieniądze dla siebie, muszę chodzić do pracy w weekendy. Roznoszę ulotki. Za dzień dostaję 50 zł. W wakacje chodzę na zarobek w truskawki, żeby mieć na książki do szkoły. Moja młodsza siostra spodobała się chłopakowi z bogatej rodziny, oni jej pomagają, traktują jak swoją córkę. Mój brat pracuje na stacji benzynowej, tak jak tata, bardzo rzadko jest w domu. Pracuje także w święta. Przeprowadził się do skromnej kawalerki ze swoją narzeczoną. Ja zawsze byłem sam. Mój jedyny przyjaciel umarł jakiś czas temu. Potrącił go pijany mężczyzna. Pomimo natychmiastowej pomocy, kierowca nie uciekł, starał się pomóc, to Patryś nie przeżył. Był bardzo przystojny, skromny, miły, bardzo sympatyczny. Nie oceniał ludzi po okładce. Starał się każdego dobrze poznać, lubił przebywać wśród ludzi uprzejmych. Nie narzekał na brak powodzenia. Miał tylko jedną dziewczynę, ale był z nią bardzo szczęśliwy. Kilka osób śmiało się, że taki chłopak jak on, ma taką dziewczynę, jaką była Basia. Skromna, cicha, niektórzy uważali, że brzydka, ale Patrykowi bardzo się podobała, pokazywał jej to na każdym kroku. Żałuję, że to nie mnie potrącił ten samochód. Ja nie mam potrzeby życia, a on miał tyle planów, tyle aspiracji. Planował swoje studia, ślub z Basią. Tak bardzo się kochali. Po jego śmierci Basia się załamała. Próbowałem jej pomóc, pocieszyć, ale źle to odebrała. Teraz widuje się z nią jedynie u Patrka. Czasami nachodzą mnie myśli, że urodziłem się tylko po to, żeby inni mogli się ze mnie śmiać, z mojego wyglądu. Ale był taki okres w moim życiu, kiedy uwierzyłem, że ja też mogę być szczęśliwy. Wtedy pierwszy raz się zakochałem. Miała na imię Natalia. Miała piękne, długie, ciemne włosy. Brązowe oczka, w których zakochiwałem się cały czas na nowo, gdy je widziałem. Spotykaliśmy się, trzymała mnie za ręce, kiedy byliśmy blisko. Chciałem, żeby te chwile trwały wiecznie. Ale niestety wszystko ma swój kres. Poznała innego chłopaka, w którym zakochała się na zabój. Mnie odrzuciła, jak odrzuca się zużytą rękawiczkę. Nie mogłem długo się pozbierać, byłem załamany. W szkole mi szło coraz gorzej, a rodzice nawet nie zwracali na to uwagi. Z nikim nie rozmawiałem, nie chciałem jeść, pić. Chciałem jedynie zobaczyć te piękne, brązowe oczy jeszcze raz. Jeden, jedyny. Ostatni. Czy przyjdzie miłość raz jeszcze, czy znajdę swoje szczęście. Czas pokaże, tymczasem jestem skupiony na nauce, żeby zmienić swoje całe życie, żeby było lepiej. Minęło dużo czasu, odkąd ostatni raz rozmawiałem z Natalią. Jest teraz z Kacprem, ze mną nawet nie chce już rozmawiać. Kiedy mijamy się na ulicy i uśmiecham się do niej, ona odwraca wzrok. Lecz nie tylko Natalia nie zwraca na mnie uwagi. Kasia, moja młodsza siostra, odkąd przeprowadziła się do chłopaka, zachowuje się, jakby nie znała swojego brata. Jest to niska, szczupła blondynka. Moja malutka Kasia, którą niegdyś się opiekowałem. Dzisiaj jesteśmy dla siebie bardziej obcy, niż dwie, zupełnie przypadkowe osoby na ulicy. Nawet jak przyjedzie do domu, do rodziców, to do mnie się nie odzywa, jakbym był powietrzem. Co w takiej sytuacji może zrobić człowiek, który nie ma komu się zwierzyć, który nie ma już nikogo, z kim mógłby porozmawiać.. Nie wiem co robić, jak się zmienić, żeby mieć przyjaciół. Gdy próbuję kogoś poznać, jestem od razu odrzucany ze względu na swój wygląd. Nie mam oryginalnych butów, markowych ciuchów, drogiego telefonu, ani najnowszego komputera. Ludzie odrzucają i wyśmiewają każdego, kto nie jest taki, jak on sam. Nie potrafią zaakceptować odmienności innych osób. "Inny" dzisiaj jest uważane za synonim słowa "gorszy" co nie jest prawdą. Bynajmniej, bycie innym to nie powód to wstydu. Całe życie byłem wyśmiewany za swoją odmienność. Miałem przez to mnóstwo kłopotów, których mógłbym uniknąć, gdyby ludzie mieli więcej serca dla innych, nieznanych im osób. Jakiś czas temu,próbowałem porozmawiać z Kasią. Zadzwoniłem do niej raz, drugi, trzeci. Chciałem się spotkać, porozmawiać, wyżalić się, lecz niestety jedyne co usłyszałem, to żebym nie zawracał jej więcej głowy. Powiedziała, że ma tylko jednego brata i to nie jestem ja. Chyba nigdy nie było mi tak przykro, jak wtedy. Jak odłożyłem słuchawkę, poczułem łzy spływające po policzku. Chwilę później byłem cały we łzach. Zdałem sobie wtedy sprawę, że nie ma na tym świecie już nikogo, kto by się mną zainteresował. Musiałem sobie radzić ze wszystkim sam. Rodzice zapewniali mi dach nad głową, ale i to nie trwało długo. Jak tylko skończyłem liceum, wyrzucili mnie z domu. Powiedzieli, że skoro jestem dorosły i mam maturę, muszę zacząć radzić sobie sam. Prosiłem ich, żeby pozwolili mi zostać przynajmniej do czasu, aż znajdę pracę i mieszkanie. Nie zgodzili się. Nie miałem dokąd się udać. Brat mieszkał w kawalerce z narzeczoną i nie było już miejsca. Jedyną deską ratunku była siostra. Prosiłem ją, błagałem. Nawet rozpłakałem się przy niej. Okazało się, że ma jeszcze jakieś odruchy człowieczeństwa. Pozwoliła mi u nich zamieszkać przez jakiś czas. Znalazłem pracę w magazynie, rozładowywałem towar i układałem. Pracowałem bardzo ciężko, nie mając na nic siły, jednak zapisałem się na zaoczne studia, opłacane z wypłaty. Nie chciałem całe życie ustawiać ciężkich pudeł. Czas mijał bardzo wolno. Jedynie na uczelni miałem czas, żeby odpocząć. Po czterech latach katorgi w magazynie i nauki na studiach, udało mi się stanąć na nogi. Znalazłem wymarzoną pracę w dużej firmie, kupiłem własne mieszkanie, nie byłem już na łasce siostry. Brat wziął ślub rok przed tym, jak skończyłem studia. Byłem jedyną osobą z rodziny, której nie zaprosił. Kasia po weselu powiedziała, że nikt się nawet nie pytał dlaczego mnie nie ma. Miałem o to żal do brata, jednak nic nie mogłem zrobić. Czas mijał nieubłaganie i nim się obejrzałem, miałem 29 urodziny. Los jednak nie był mi przychylny. W dniu urodzin, 18 maja, dowiedziałem się, że nie dożyję trzydziestki. Miałem nowotwór złośliwy. To był wyrok, którego nawet ja się nie spodziewałem. Zadzwoniłem do brata, żeby mu o tym powiedzieć. Godzinę później już u mnie był. Długo rozmawialiśmy, mówił, że to nie jest pewne w 100 procentach. Jego żona była chirurgiem, ale nie przekonywało mnie to. Byłem pewien, że to koniec, że to wyrok. Kasia przyjechała dzień po wizycie brata. Rzuciła mi się na szyję i zaczęła płakać. Przeprosiła mnie za wszystko, co kiedyś mówiła. Uśmiechnąłem się i powiedziałem, żeby się nie martwiła. Poprosiłem jedynie, żeby nie mówiła nic rodzicom, tak jak brata. Kochałem ich, ale nigdy nie zapomniałem, że się mną nie interesowali. Dzisiaj poprosiłem brata, żeby zaopiekował się tym pamiętnikiem. Pozwoliłem mu przeczytać dopiero po mojej śmierci.. jest 4 maja. Za dwa tygodnie moje trzydzieste urodziny.. od ponad miesiąca oddycham pod aparaturą i ledwo co mogę to pisać. Historia ta niedługo ujrzy światło dzienne."



Dziś już nie ma z nami tego człowieka, niech ta historia będzie przestrogą dla ludzi którzy kierują się chorymi ambicjami aby do celu dotrzeć po trupach. a przede wszystkim przestrzegam przed takim egoistycznym postępowanie. Każdy człowiek ma jakiś cel, każdy człowiek jest inny. Ktoś pochodzi z bogatszej rodziny ktoś inny z biedniejszej. Ale coraz częściej zauważam, że ludzi z mniej zamożniejszych rodzin mają dobre serce dla innych i jeśli osiągnąć coś w życiu to pomagają z dobroci serca a nie dla laurów. Osobiście mnie męczy mój brak poszanowania pieniądza - mam do puki nie wydam, nic nie odkładam. A później muszę szukać źródła finansowania. To jest jak na razie jeden z moich błędów nad którym chcę pracować. Nie zapominajmy, że to my jesteśmy panami swojego losu, i jeśli chcemy zmienić świat, na samym początku musimy zacząć od zmiany samego siebie. Bo naszym najsłabszym punktem w tej ziemskiej egzystencji są osoby dla nas najbliższe do których możemy mieć żal mimo zadawanych przez nich ciosów w naszym kierunku.



- Dlacze­go ludzie tak często ra­nią?
- Posłuchaj. Myśli­wi mówią, że:
Naj­groźniej­sze zwierzę - to zwierzę ran­ne.
Naj­mniej uf­ne.
Naj­bar­dziej niep­rze­widy­wal­ne.
Og­romnie przes­traszo­ne.
No i bez­silne...
- A człowiek ran­ny...?
- ...też nie zaufa od ra­zu.
Nie jes­teś w sta­nie prze­widzieć je­go reak­cji.
Choć po­zor­nie jest spo­koj­ny, to jed­nak w głębi przes­traszo­ny.
- A bez­silność?
- Rodzi w nim wiele emoc­ji, które później od­najdują swo­je ujście w spięciach z dru­gim człowiekiem...
Pa­miętaj. Człowiek nie zaw­sze ra­ni ludzi w pełni świado­mie... 
Cza­sem w ten spe­cyficzny sposób szu­ka po­mocy.



Pozdrawiam. Kamil ;)

Komentarze

  1. Bardzo ciekawa Historia Ci powiem.
    Z mila chęcią ja czytałam :d
    http://whatever521.blogspot.com/2015/01/sheinside-dresslink-choies-cocolita.html#comment-form
    zapraszam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rain in me

Zaloty

Witaj nieznajomy w Klubie Utrapionych