Rynsztok
W dzisiejszych czasach alkohol i inne używki stały się bardzo popularne i łatwo dostępne wśród młodzieży. Chyba większość czytelników tego bloga wie jak smakuje alkohol i jakie ma działanie.Historia Marka nie jest odosobniona.
Mamy takie czasy a nie inne. Zdrowy, inteligentny chłopak z perspektywami na przyszłość, który kiedyś gardził ludźmi którzy jarą trawkę i piją niemalże codziennie, a także przyjmują inny syf. Nie lubił po prostu tej części środowiska. Do pewnego momentu w swoim życiu. Już wcześniej odwracał się od ludzi albo nie pozwolił im wchodzić do swojego życia. Wielu z nich nie traktowało go poważnie, był skazany na siebie. Kiedy stracił osobę, która kochał ponad życie już nic dla niego się nie liczyło, zwalił rok w szkole, zaczął się powoli staczać. Jego ostatnia nadziej na lepsze jutro zgasła jak niedopałek papierosa.
Uświadomił sobie, że na świecie nie ma nic co boli bardziej niż kłamstwo i brak zaufania. Zwłaszcza kłamstwo osoby którą kochasz i której ufasz. Ich kłamstwa bolą nas najbardziej, jak miłość do nich.
Patrząc wstecz, myślę, że było by super wrócić do tamtych chwil. Mieć Ją znów przy sobie, nie bać się o jutro i śmiać się z każdego żartu. Rozmawiać dniami i nocami. Czuć, że to wszystko ma jakiś większy sens. Lecz po chwili przychodzi olśnienie, że kosztem tych wzlotów była by powtórna porcja rozczarowania. Uświadamiasz sobie, że dla Ciebie już nie ma, a ze sobą zabrałaś kawałek mnie. Byłem tuż obok, czekałem na czekałem na znak, czekałem na Ciebie. Wystarczył jedne gest, jedno słowo, a znów moglibyśmy walczyć o lepsze jutro i podbijać świat. Uprzedzany poprzez przyjaciół, że to wszystko może mieć złe skutki, lałem na to. Ja na prawdę długo czekałem i się łudziłem, że znów usłyszę Twój głos. Niestety nic takiego nie miało miejsca. A ukojenia zaczęła przynosić konopia i jej właściwości. Dzięki niej, zacząłem nowe życie. Przestałem o Tobie myśleć, nie chciałem do Ciebie pisać. Dotarło do mnie, że to nie dzięki temu, to wszystko siedział od początku w mojej głowie. A ja mimo tego iż byłem karcony jak pies, miałem nadzieję. Przecież mogłem o Tobie zapomnieć kiedy tylko chciałem. Zapomniałem, lecz wtedy byłem już w rynsztoku i pojawiłaś się właśnie Ty, kompletnie znikąd.
Dla Ciebie było już za późno. Twój czas minął. A ja postanowiłem dalej jarać, do tego dochodziło niemalże codzienne picie piwka. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki minął miesiąc. A ja coraz bardziej oddaliłem się od niektórych osób. Lecz zostali przymnie Ci najbardziej zaufani, niepodatni na sugestie innych.Wychodziłem coraz to częściej z koleżkami, od tamtej pory zaczęło się rodzić coraz więcej plotek i niedomówień odnoście mojej osoby. Ludzie zaczęli odwracać ode mnie na ulicy wzrok. Strasznie mnie to frustrowało, ale nie postanowiłem zostawać dłużny i odpłacał im tym samy. Tak mi mijały, dni, godziny, doby, dni. Robiłem to z czystej potrzeby, wiedziałem sam, że upadam coraz bardziej na dno. Z którego i tak pewnie się podniosę. Zawsze wychodziłem z takiego założenia. W rozmowie z jedną z sióstr zakonnych usłyszałem, że próbuję świadomie popełnić samobójstwo. Śmiałem się z tego, lecz przez pryzmat czasu zaczął zauważać, że na prawdę tak się dzieje.
Pojawiła się Monika, którą właśnie poznałem poprzez chłopakom, kiedyś natknęliśmy się na nią w jednym z naszych stałych miejsc do "medytacji". Z początku była nieufna, ludzi, którzy zauważyli, że zaczęła się ze mną spotykać zaczęli ją uprzedzać. Wręcz ostrzegać przed moją osobą, mówili jej, że jestem wstanie wyrządzić jej wielką krzywdę.
Sam decydując się na znajomość z Moniką nie sądziłem, że będę potrafił jeszcze kiedykolwiek będę w stanie się tak zaangażować. Tak absolutnie i bezwarunkowo, że narodzi się we mnie coś nowego niż oczekiwałem. Nie brałem nawet tego pod uwagę po wcześniejszym związku a jednak życie mnie zaskoczyło. Zdementowałem plotki na mój temat i dalej to robię. Ta kobieta dała mi tyle ciepła, okazała tyle zrozumienia, ile w życiu nie dostałem. Wydaje się, że znamy się krótko a wie o mnie więcej niż wiele moich przyjaciół. Nie boję się jej zaufać i powiedzieć co się dzieje w moim życiu.
Ona mnie na próbuje zmieniać, po prostu ma na mnie dobry wpływ. nie rozkazuje a rozmawia i prosi. Mimo tego jaki jestem zaakceptowała mnie z całą moją złożonością, nieprzewidywalnością, ognistym temperamentem, ze wszystkimi moimi wadami. Nigdy nie patrzyłem na człowieka pod pryzmatem plotek, ani wiary. W końcu takie zachowanie do mnie wróciło. A Monika pojawiła się w ostatniej chwili, jak koło ratunkowe dla osoby która już prawie utonęła.
Ona mnie na próbuje zmieniać, po prostu ma na mnie dobry wpływ. nie rozkazuje a rozmawia i prosi. Mimo tego jaki jestem zaakceptowała mnie z całą moją złożonością, nieprzewidywalnością, ognistym temperamentem, ze wszystkimi moimi wadami. Nigdy nie patrzyłem na człowieka pod pryzmatem plotek, ani wiary. W końcu takie zachowanie do mnie wróciło. A Monika pojawiła się w ostatniej chwili, jak koło ratunkowe dla osoby która już prawie utonęła.
Wychodzi z tego jeden morał, czytelniku pamiętaj. Nie bądź nigdy zbyt pewny siebie, czasami nawet najtwardsza sztuka potrzebuje wsparcia i pomocy. Pamiętajcie o umiarze w niektórych rzeczach, nie krzywdźcie siebie na wzajem.
Pozdrawiam. Kamil :)
Pozdrawiam. Kamil :)


Komentarze
Prześlij komentarz