Ciepły podmuch


Wszystko się zmieniło, niektóre rzeczy na lepsze nieco inne na gorsze. Dziś przeżywamy dzień Zmartwychwstania Pańskiego. Wracasz, a widok Twój znajomy bardziej niż własny uśmiech widziany w cudzych oczach. Wracasz, a ja mimowolnie otwieram ramiona. To dla Ciebie. Czekam na Twoje przyjście. Teraz jest tak, jak widać w moich oczach.
Spaceruję znanymi ścieżkami, po raz kolejny. Cieszę się każdym oddechem, podziwiam widoki, podziwiam to co stworzyłeś. Wielu z nas ma możliwość dostrzegać rzeczy, które są niedostrzegalne dla innych. Dziękuję Ci za to o słodki Boże. Dzięki Tobie podnoszę się na nowo, mój umysł wraca na tor pozytywnego myślenia



Świat nie jest już tylko paletą czarno-białych barw. Każdy liść pod moją nogą, każde dotknięte drzewo, każdy podmuch wiatru pozwala mi się oczyścić. I spojrzeć na wszystko na nowo. Jest już i tak dobrze lecz liczę na to, że z każdym dniem będzie lepiej. Wiem i przygotowuję się na długotrwały stan monotonnego czekania. Wiem, że na końcu tej drogi czeka słodkie ukojnie, stan euforii, niepohamowanej radości i miłości. Dzień po dniu, bezgłośnie, jakoś to przejdę, sekundy gonić się będą, one w biegu, dzień w biegu, ja w biegu. Czułeś kiedyś, jak czyjeś słowa w Tobie kiełkują? Jak rozrywają ci żyły. ale nie odczuwasz cierpienia, nie odczuwasz żadnego bólu, bo niby dla czego miałbyś go czuć, skoro na miejscu starych,brudnych żył, tworzą ci się nowe, ze złota szytego boskimi nićmi? Czy kiedykolwiek nie mogłeś uspokoić kącików ust, i mimo wszelkich starań, one wciąż sprzeciwiały się grawitacji? Myślę, że dzisiaj masz mi czego zazdrościć. Cokolwiek robiłem, to znika. Palę stare kartki z kalendarza, mało tego! Palę cały kalendarz, szkoda mi czasu na spoglądanie w tył, gdy czas za horyzontem pyszni się w zachwycie. Co by się nie działo, zawsze w przód, choćby nogi podwijały się i zaplątywały w chaszcze, choćby wszystkie kciuki skierowane były do dołu. Deszcz z piór. Szczęście na podłodze. Wszystko do dla Ciebie. Ze wszystkiego można się podnieść, wystarczy podnieść głowę. Mieć chęci i przyjaciół którzy będą przy Tobie choćby cały świat się palił. Bo tacy ludzie to skarby.
Pamiętaj, cierpienie i szczęścia idą w parze, Twoim zdaniem jest czerpać ze szczęścia pełnymi garściami i dostrzegać najmniejsze rzeczy. Teraz w Twoim życiu panuje głucha cisza, która przeistacza się w świadomość. Świadomość natomiast w odmienny tok myślenia. A czas, który Ci towarzyszy tylko w tym pomoże. Czas leczy wszelkie rany, nie marnuj go na byle co, gdyż czas jest Twoim największym sprzymierzeńcem. To co było złe niech odejdzie. Niechaj zostanie tylko momentem spadający w otchłań przeszłości, odbijający się o ściany studni wspomnień. To tylko przeszłość. A ty masz przed sobą drogę. Skup się i dąż zawzięcie do celu. Żyj rzeczywistością.
Można budować coś latami. Kształtować to, śnić o tym, marzyć i niemal nieustannie o tym myśleć. Można tak wykreować sobie sens życia. Kłody rzucone pod nogi same znikają. Słońce śmiało oświetla drogę, deszcze jest tylko ciepły i przyjemny, tęcza nieustannie mu towarzyszy. Wszystko będzie dobrze. Wszystko się ułoży - lepiej, czy gorzej, zawsze jednak. Siła tkwi w ludziach, nie rzeczach. Siła tkwi w duszy, nie ciele. Siła jest tylko kwestią wewnętrznej równowagi. Wszytko zależy od nas samych. My - nikt inny - mamy w rękach klucz do szczęścia. Spójrz w dłoń. Co widzisz? Tak, tylko dłoń. Bo kluczem jesteś ty sam. Postaraj się odnaleźć to szczęście w sobie. Tam jest jego źródło. Tam żyje spokój. Tam jest ukojenie. Wsłuchaj się w siebie. Zobacz, jaki świat jest piękny. Ja to zobaczyłam. Poczułam. Zrozumiałam. Odnalazłam. Szkoda tylko że...




Na końcu tej drogi, czeka moja Arka. Którą będę przemierzał świat do końca swoich dni. Ty też poszukaj swojej bezpiecznej przystani, swojej Arki i ruszaj w świat, nieść dobrną nowinę, dawać otuchę reszcie świata. 






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rain in me

Zaloty

Witaj nieznajomy w Klubie Utrapionych