Wilcze serce.


Zima, wieczna zima. Życie na prawdę nie jest łatwe. Ta dwójka doskonale o tym wie. Wilki zupełnie z innych stad, nikt nie spodziewał by się, że te dwa odmienne gatunki może cokolwiek połączyć. Każe z nich w swoich piersiach ma serce które jest spowite wiecznym lodem i walką o przetrwanie.
Noc nie pachnie. Jest lekka, cicha, stonowana. Nikt nie zakłóca tych chwil, nikogo teraz tu nie ma, a ona jest pewna, że ten rodzaj samotności dziś wyjątkowo jej służy. Wiatr porusza jej sierścią, spokojnie odsłania jej pysk. Samotna wilczyca, dla której nie ma nigdzie miejsce, została odrzucona z powodu jej odmienności. Chciała być jak morze. Mieć siłę, by rozbijać wszystkie statki, jakie stanęłyby na jej drodze. Godzić w sobie nieposkromioną naturę oraz stoicki spokój. Być wierną sobie, swoim emocjom. Najbardziej jednak chciała się nie bać. Strach wpełznął w nią dawno temu, może nawet już kiedy była szczeniakiem a stado widziało w niej zagrożenie z powodu jej wielkości, nietypowo czarnej maści.Gdyby spojrzała sobie samej teraz w oczy, ujrzałaby pustkę.Pozostawało tylko pytanie, co budziło w niej większe przerażenie: samotne życie czy nagła jego strata. Przemierzyła już wiele lodowych krain nigdzie nie zagrzewając dłużej miejsca, bo i po co? Jej życie składało się z ciągłej wędrówki. To stan pomiędzy przepaścią a spadaniem, wdechem a wydechem, nocą a dniem. Nieokreślone bliżej zawieszenie, nienazwane załamanie czasoprzestrzeni. Boleść, jakaś boleść, bez lokalizacji, współrzędnym geograficznych, stałego miejsca pobytu. Została sama. Często zastanawiała się, co tak naprawdę powstrzymuje ją przed śmiercią. Szumiące lasy. Ciemność w której mogła niepostrzeżenie podążać. Znaczenie tak małe, jak okruch śniegu, spadający bezgłośnie na ziemię. Pewnego mroźnego wieczoru odmieniło się wszystko. Niespodziewanie na jej wycie ktoś odpowiedział. Chwilę później cichym niepewnym krokiem, przycupnął w bezpiecznej odległości od niej. Księżyc zakrywany przez wolno sunące po ciemnym niebie chmury na zmianę rozjaśnia i gasi przestrzeń wokół nich. Wymieniali spojrzenia całą noc. Do momentu kiedy zrobiło się tak ciemno aż ich sylwetki gdzieś zgasły. Zdezorientowana, zraniona wilczyca postanowiła odejść.


Poranne słońce świeciło białemu wilkowi prosto na twarz. Nie widział dokąd idę. Mógł spaść w przepaść. Musi znowu wejść w głąb lasu. Znowu ma wybierać. Czy iść lasem i ryzykować, że napotkam tam Innych czy iść brzegiem wzgórza i ryzykować, że spadnę z klifu. Woli iść lasem. Jeśli szczęście mu dopisze to może uda mi się odnaleźć wilczycę, którą spotkał w nocy. Serce załopotało mu mocniej w jego majestatycznych piersiach. Tak samo jak Ona był odmieńcem, wyrzuconym z własnego stada, który poszukiwał swojego miejsca. Do momentu kiedy ścieżki ich życia się skrzyżowały. Jego instynkt mówił mu nieustannie, iż musi Ją znaleźć. Dla tego biegnie wzdłuż drzew.

Wpadła do dziury, gorzej już chyba być nie mogło. Ma dość wszystkiego teraz marzy tylko o tym, aby umrzeć. Jest wycieńczona. Tak bardzo chce, żeby ktoś tutaj był. Wiedząc, że nikogo nie ma w lesie nawet nie stara się wyć o pomoc. Nagle zdziwiona widzi w oddali czyjąś sylwetkę. Może mi się tylko zdaje. Może to tylko moja wyobraźnia. Już sama nie wiem czy ufać oczom czy może rozumowi, ale przecież co mi szkodzi zawołać. Zrobiła to - zaczęła wyć.

Usłyszał to biały wilk, który jej poszukiwał. Przybiegł ostatkiem sił i wyciągnął z dołu tym samy ratując Ją od nieuchronnej śmierci w męczarniach. Cóż za ironia, uciekać przed swoim wybawcą.
Wtedy tego nie wiedziała, lecz kiedy podczas pełni księżyca spojrzeli w swoje pełne oczy. Nagle wszystko się odmieniło, przyszedł spokój, niewytłumaczalne ukojnie.

Gdyby mogły sobie w tej chwili coś powiedzieć pewnie zabrzmiało by to tak :
"Jesteś wszystkim i niczym zarazem. Wszystkim - bo żadne słowa nie potrafią powiedzieć, w jakim stopniu stałaś się częścią mojego życia ; i niczym - bo nie czuję żadnego ciężaru z twojej strony, jesteś lekka i nie przytłaczasz. Powiedz, jak to robisz? W którym momencie stałaś się dla mnie lekiem?"


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rain in me

Zaloty

Witaj nieznajomy w Klubie Utrapionych