Narodzić się na nowo.

Witam was kochani, można powiedzieć, że po przerwie. Blog czekają zmiany. A ja tym czasem zapraszam was na dzisiejszy wpis, który jest dla moich przyjaciół. Czytajcie dalej a dowiecie się wszystkiego. 


 Gdyby nie ludzie, których spotkałem na swojej drodze, nie był bym tą samą osobą którą dziś jestem, to dzięki nim i z ich pomocą przezwyciężałem różne trudne chwile w sowim życiu. Wiem, że zawsze mogę się im zwierzyć ze wszystkiego. Taki osobami jest pewna para, Adam i Ola. Dziękuję Bogu,że mam takich przyjaciół. I w ich stronę wielki ukłon. Bo mimo wszystkich chorych akcji wiem, że mogę na nich liczyć. I zawsze jedno z dwojga mnie wysłucha i wesprze jakimkolwiek słowem. Pamiętaj, że przyjaźń to najważniejszy dar jaki otrzymujesz. I nie zmarnuj tego. Choćby moje sumienie ze wstrętu i nienawiści wyrywało się i dusiło brakiem tlenu na brudnej podłodze, choćby zdychało z bólu, pękało i wywracało gałki oczne, nic z tego. Bo nic nie zastąpi wiernych przyjaciół na których możesz liczyć, ja mam to szczęścia bo jednymi z nich są właśnie Oni.


 Czułeś kiedyś, jak czyjeś słowa w tobie kiełkują? Jak rozrywają ci żyły, ale nie odczuwasz cierpienia, nie odczuwasz żadnego bólu, bo niby dlaczego miałbyś źle się czuć, skoro na miejscu starych, brudnych żył, tworzą ci się nowe, ze złota, ze złota szytego anielskimi nićmi? Czy kiedykolwiek nie mogłeś uspokoić kącików ust, i mimo wszelkich starań, one wciąż sprzeciwiały się grawitacji? Myślę, że dzisiaj masz mi czego zazdrościć. Nadszedł dobry czas, by okręcić się, zlustrować uważnie wzrokiem przywiązane do mnie kule z żelazna i kłamstwa, a następnie niewymagającym zbyt wielkiego wysiłku ruchem oderwać od siebie łańcuchy, które, jak się okazuje, wcale nie są twarde i niezłomne, zardzewiały już dawno, gdy szczerość krzyknęła adiou, a zaufanie postanowiło zafundować sobie kulkę. Cała trudność nie polega w zamykaniu pewnych rozdziałów, tylko w drążącej sumienie świadomości straty. Straty wielu chwil owianych wiosennym wiatrem.Serce żarzy. Żyły tłoczą nadzieję. Usnę. Anioł wiernie będzie w moich snach, w podświadomości. Walcie się, góry, opadajcie, strome wzgórza. Musi być dobrze. Przez biliony cząsteczek powietrza przebija się dźwięk dochodzący z radia, gdzieś za drzwiami i dociera do mojego ucha. Grzeszczak drze się z nadnaturalnym brzmieniem w wysokich rejestrach.Optymistycznie rozkazuje światu, Cie szmy się z ma łych rze czy, bo wzór na szczęś cie w nim za pi sa ny je est. Dla tego ważne jest aby każdy z nas zebrał w sobie tą drzemiącą siłę by czerpać z życia co się da. Gdzieś obok serca na nowo zamieszkała nadzieja, odziana w ciepły kubraczek z nitką optymizmu i szalik, chroniący ją od znieczulicy. Teraz nie ma już znaczenia to, jak będzie. Zawsze możesz przecież być ponad tym wszystkim, możesz otworzyć oczy i widzieć coś dalej, przestrzeń Twojej przyszłości, ocean z upadków i wzniesień. A teraz wymyśl sobie słowo, które opisze to, co czujsz. Wymyśl je - i wiem, że będzie dobre. Pozwól, aby obraz nie był tylko czarny. Zobacz miłość i radość. Zobacz. Nie od dziś wiadomo - dobro jest znacznie trudniej dostrzec, niż jakikolwiek negatyw. Może czas to zmienić.  Niech anioły nas prowadzą. Niech wyciągną z nas piekło.A wszystko na pewno będzie takie jak sobie zaplanujemy.
To właśnie jest przyjaźń. I to wszystko możesz osiągnąć sam lub z pomocą takich przyjaciół.


 



" Ja wygrałem, choćbym na nie wiem jak żałosnego przegranego wyglądał. Wygrałem, ale nie zeszłam z ringu. Mimo, że mam swój promień słońca, muszę walczyć cały czas o to aby świat mnie nie połknął i wypluł."

Pozdrawiam ! :)

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rain in me

Zaloty

Witaj nieznajomy w Klubie Utrapionych