Odrodzenie



 Witam kochani. Znowu po długiej nieobecności dopadła mnie wena. Chciał bym znów zebrać się do regularnego pisania. Być może ten rok będzie tego początkiem ;)
Zapraszam do lektury. !


Ludzie sukcesu zawsze patrzą przed siebie. Powtarzają, że nieważne skąd idziesz, ważne dokąd idziesz. Przeszłość zostawiają w tyle i na fali teraźniejszości suną z twarzą zwróconą ku świetlanej przyszłości. Nie oglądają się za siebie. Natomiast ja, gdy odwiedzam okolice Zamku , nie jestem w stanie obronić się przed ofensywą wspomnień. Żaden wał nie jest w stanie zatrzymać fali obrazów zalewających mój umysł. Echa wydarzeń, których świadkami była tamtejsze drzewa i mury obezwładniają i rzucają mnie na kolana. Zatrzymuję się całkowicie wchłonięty przez przeszłość, zupełnie zapominając o teraźniejszości i otoczeniu. Niestety, do takiego stanu doprowadza mnie nie tylko obecność niektórych miejscach. Każda rzecz, każdy widok, który spowoduje wypłynięcie dawno zapomnianego szczegółu mojego życia na powierzchnię świadomości, zwyczajnie pozbawia mnie tchu. Jakaś piosenka, której słuchałem w dzieciństwie. Jakiś zeszyt z podstawówki. Płyta z danymi ze starego dysku… Cokolwiek. W takich momentach czuję, że wszystko co dobre już mnie spotkało i nie przydarzy się więcej.
   Nostalgia… Jedna wielka nostalgia… Tak bardzo chciałbym wrócić do tych czasów, tak bardzo chciałbym przeżyć to jeszcze raz. I nawet nie chodzi o to, że chciałbym uniknąć kluczowego błędu, który popełniłem. Po prostu dzieciństwo było takie cudowne. Żadnych zmartwień, żadnych trosk. Nieustanna zabawa. A może wcale nie było tak kolorowo? Może tylko przez pryzmat czasu wszystko wydaje mi się takie wspaniałe? Może idealizuję to, co minęło? Jeśli tak to dlaczego i dlaczego nie mogę się z tego wyrwać? Ugrzęzłem obiema nogami w przeszłości. Zawsze starałem się temu zaprzeczyć. Próbowałem zdławić w sobie ten rażący sentymentalizm. W moim pokoju w specjalnym pudełku znajduje się masa pamiątek. Wszystko, co może wywoływać wspomnienia z reguły ląduje tam. Niektóre rzeczy zostały po prostu spalone... A potem żałuję, że nie mam tego przy sobie. Nie ma się co oszukiwać, jestem totalnie zorientowany na przeszłość. Nienawidzę tego… i kocham…
Ludzie sukcesu udają się myślami w podróż w przyszłość, potem wracają i planują jak tą przyszłość osiągnąć. Tak mówi pewien guru zarządzania. Ja udaję się myślami w przeszłość, a gdy wracam czuję pustkę… 





    Najgorsze jednak jest gdy człowiek żyje w błędzie, a mimo wszystko jest przekonany, że

ma rację. Wydaje mu się, że pozjadał wszystkie mózgi włącznie z rdzeniami. Później się okazuje, że owszem pozjadał, ale chyba mózgi jakiś imbecyli albo motyli. I idzie ślepo przed siebie, nieczuły na przekonywania  bliskich, głuchy na rady swojego chomika. Wszystkie znaki na niebie wskazują, że zmierza on w złym kierunku. Rzeczy na jego biurku układają się w magiczne symbole po czym w tajemniczy sposób zmieniają miejsce położenia i trzeba ich szukać. Automatyczne drzwi w sklepie nie chcą się otworzyć za pierwszym razem, a w środku jakaś osoba przed nim wykupiła ostatniego Kubusia, na którego miał wielką ochotę. Wypożycza książkę z biblioteki i zastaje tam podkreślone na jaskrawy kolor podgniłej wiśni słowo „zawróć”. W końcu wychodząc z domu napotyka zdechłą mrówkę, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Ale on, zadufany człowiek nie zwraca na to uwagi. Brnie dalej. Aż w końcu dochodzi do katastrofy, która na zawsze zmienia dzieje jego życia. Ale wtedy jest już za późno, żeby odwrócić bieg wydarzeń. Musi dźwigać ciężkie brzemię, każdego poranka zastanawiając się jakby to było wspaniale, gdyby nie podjął tamtej złej decyzji.



Lepiej nic nie mówić i nic nie robić. Tak po prostu jest lepiej, choć, wbrew pozorom, wcale nie łatwiej. Myśli wzbierają na sile, gdy ciało pozostaje bezczynne.Kiedyś myślałem ,że szczyt moich marzeń to życie bez problemów. Wielkie rzeczy dzieją się w człowieku i nie sposób ich zobaczyć bez patrzenia sercem. Czy warto? Warto. Wiem z własnego doświadczenia. Wiem, jak bardzo cudowną moc mają łzy, które oczyszczają człowieka, jak ważne jest wycie z bólu i zaciskanie pięści. To jak prysznic zimną wodą. Z początku szok, a potem tylko ulga. Ulga, która nie jest wcale pustką. Jest stanem lekkości. Jeśliby zgromadzić każdą drobinkę, każde wspomnienie w jedno miejsce i spojrzeć na to zupełnie obiektywnie, to jesteśmy dziś najszczęśliwszymi ludźmi na świecie i nie wolno nam... Po prostu nam nie wolno tego zaprzepaścić...Wszystko czego dokonaliśmy w przeszłości i ukształtowało nas w taki a nie inny sposób jest naszym sukcesem, którego już nikt nam nie odbierze! I z tego najbardziej należy się cieszyć.Choćby nie wiem co, nie wolno Ci się załamać, bo wtedy pogrążysz się w długim bólu.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rain in me

Zaloty

Witaj nieznajomy w Klubie Utrapionych