Violent ends

"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny;
Są one na kształt prochu zatlonego,
Co wystrzeliwszy gaśnie. Miód jest słodki,
Lecz słodycz jego graniczy z ckliwością
I zbytkiem smaku zabija apetyt.
Kochaj więcej umiarkowanie; zbyt skwapliwy
Tak samo spóźnia się jak zbyt leniwy."

~William Shakespeare




Tak będzie lepiej. Tak będzie lepiej dla nas, dla mnie, dla moich bisowanych jedenaście razy słów, dla moich wątpliwych chęci poprawy, dla tych wszystkich uśmiechów, który wryły się w psychikę, pozostawiły po sobie kilka zmarszczek mimicznych.
Przyjdź do mnie. Powtarzaj mi przez godzinę, dwie, przez najbliższe parę lat, że damy radę. Jakoś wstaniemy, chwiejnie, lecz jednak, wbrew wszystkiemu, nie tylko dla siebie, dla kogoś, kto pomógł nam bardziej niż wszyscy i zawsze będzie gdzieś tu, po lewej stronie, gdzie podobno od czasu do czasu bije jakieś serce. Wierzę ,że dzięki Tobie to jest możliwe. Wbrew pozorom inni a jednak tacy sami. Ludziom trzeba pokazywać palcem. Podchodzić powoli, jak do dziecka, które w każdej chwili może sobie wybuchnąć histerią, ot tak, podchodzić ostrożnie i pokazywać, szepcząc przy tym słodkim głosem "Kochanie, bo widzisz... Zraniłaś/zraniłeś mnie tu, tu i tu. Popraw to, dobrze? Bo ja tak bardzo cię proszę." Trzeba im na dodatek wyrwać żyły z rąk i pokazać wszystkie blizny, bo nie uwierzą, bo przecież jak to, zaraz, jak to, oni ranić, oni nie ranią, nie czuli niczego szczególnego, bawili się dobrze, kiedy to niby mogli kogokolwiek zranić? A widzisz, mogli. Ludzie mnie ranią wybuchając śmiechem z kimś innym, choć może siedzę im jak zwykle, za plecami.Odsuwając swoje ramię od mojego niby przypadkiem, bo im wygodniej w pozycji lekko wygiętej. Przestając. Ilu z nas przestało? Kochało i przestało? Często przestajemy kochać. Jeszcze częściej wcale nie zaczynamy. Można, bo kto broni?, zbierać wszystkie dziwne emocje i chęci, wszystkie przyzwyczajenia, wszystkie uczucia, wrzucać je do worka gdzieś w podświadomości, i z siłą tego zbiorowiska lubienia, egoizmu bądź obojętności wypowiadać ckliwe kłamstwa o wielkiej miłości. Można. Czemu nie skorzystać. Życie nam samo z siebie wyciska niewiele słodyczy, powyciskajmy jej trochę z innych, patrząc jak choć raz to komuś jest gorzej. Właściwie pole do popisu mam ogromne. Mogę szatkować codzienność na tysięczne części i każdej z osobna wytykać nie-idealność. Nie robię nic, tak tymczasem. Oczy plują soczyście zmęczeniem i umysł wypływa mi z głowy, cieknąc w postaci nieprzyjemnej brei po karku. Nic nie czynię z własną egzystencją, nic, by mieć choć świadomość jej wartości. Nawet nie boli. Trzeba tylko unikać samotnych spacerów, polegiwania w łóżku i nicnierobienia. Trzeba tak napchać sobie zajęć do rąk, by ledwo odróżniać dobę od doby, dzień od nocy i sekundy od minut. Nie zwracać uwagi na krew kapiącą z nosa, z drgających dłoni, czasem z serca. Wszystkim nam zdarza się umierać, grabarzy jednak nie przybywa. Cmentarze trwają w blasku ogni i właściwie z ludźmi czy bez, są miejscami do nieżycia. Wiatr gubi się, rwąc nam włosy z głowy, myli nas z wyglądem zwłok. Sekunda. Zaczynasz nienawidzić. Nie znosić. Czuć wstręt. Sekunda. I przecież wszystko jest tak dobrze. Tak pięknie przyświeca nam słoneczny blask. Jesteśmy szczęśliwą młodzieżą, stworzymy kiedyś polską historię, podczas gdy świat pewnie się nigdy nie dowie, że brak nas, ciągle nas brak. Znikamy w świetle gwiazd po stokroć, bo tak naprawdę nikt nie był w stanie nauczyć nas miłości. Wykorzystując kolejne kukiełki na drodze -szukamy. Patrzę w lustro i widzę, jak depczę anielskie pióra. Mówią, że kiedy rodzi się człowiek - z nieba spada dusza i rozpada się na dwie części.Jedna część trafia do kobiety, a druga do mężczyzny. Sens życia polega na odnalezieniu tej drugiej połowy. Co powstrzymuje Cię w takim razie od poszukiwań swojej zaginionej połówki.

Gdy widzę Twoje zdjęcia, aż ciśnie mi się na usta słowo radość. Już, już otwieram usta, gdy się uśmiechniesz, czuję to i widzę. Chciał bym Cię poznać bliżej, wydajesz się być taka jak ja. Z tym, że ty masz dodatkowe atuty w postaci urody, która mnie onieśmiela i olśniewa.Przyjdź. Póki jeszcze mam siłę, kwitnie we mnie ten obudzony promieniami nadziei kwiat oddania, póki ból, przekrystalizowawszy w gotowość poświęcenia i uwielbienie, pragnę złożyć w Twe ręce, wręczyć Ci taki własnoręcznie ulepiony, lichy order, wciąż jednak najlepszy, na jaki mnie stać.  Przestań marzyć. Przestań żyć w świecie wątpliwych obietnic. Wstań i spójrz rzeczywistości w oczy.Nie uciekaj od prawdy, nawet jeśli ona brutalnie wypali twoje oczy. Wyjdź z kryjówki, chowając się nie niszczysz problemów, a jedynie ich nie widzisz. Skończ to. Urwij passę niepowodzeń spowodowaną przez nadmierną naiwność i zaufanie.Chwytam to, co los mi wręcza. Chwytam szczęście, które smak ma powietrza i ocean w oczach. Chwytam szczęście, które swoim dotykiem koi każdy ból. Mam w sobie siłę. Czuję, jak napełnia mnie od stóp do głów. Czuję tą chwilę, doświadczam czegoś pięknego. Dla was to być może nic takiego.Dla mnie to energia napędowa na cały dzień. Dla mnie to coś, czego brakowało mi najbardziej.  Przestań marzyć. Weź się w garść. To Ty jesteś Panem swojego losu i jedne co może przeszkodzić Ci w osiągnięciu swojego celu to Ty sam.Silnym jest się wtedy, gdy zna się swoją wartość i ma się szacunek - zarówno do samego siebie, jak i do innych. Siła przejawia się wewnątrz nas i, szczerze mówiąc, tylko my wiemy, czy jesteśmy silni, bo tylko my naprawdę jesteśmy świadomi tego, w jakim stopniu nasze zachowanie jest prawdziwe. Jedyną moją słabością nad którą walczę to problemy z wybaczaniem. Nie wiem, czy umiem wybaczać dostatecznie prawidłowo. Może jestem zbyt dumny, by słowa wzbudziły we mnie chęć naprawiania tonącego statku. Pewnych dziur chyba nie da się naprawić,  jeśli sztorm nie ustanie, a  załoga się nie ewakuuje. Pewnych dziur się nie nareperuje, gdy statek tego nie będzie bardzo chciał. Ale jestem dobrej myśli mam nadzieję, że ten dziurawy statek rzucony na ocean stanie się bezpieczną przytanią dla wielu. Pamiętaj, nie wszystko jest stracone, WALCZ !!!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rain in me

Zaloty

Witaj nieznajomy w Klubie Utrapionych